Anjuna Beach dzien 3
No coz, jestesmy lenie. Znow lezymy na plazy zamiast lazic, zwiedzac itp. No ale przynajmniej zdjecia robimy, bo na plazy ciekawie ;)
Jest git. Piekna pogoda; cieplutki, czysty jak lza ocean (stojac po szyje w wodzie i patrzac w dol - widac stopy i wszystko na dnie). Wszelkie problemy z zoladkiem (a jakze! mialy byc to i byly) odeszly w niepamiec. Wsypujemy wiec w siebie niezliczone ilosci wszelkiego seafood: kalmary, krewetki, kraby, Red Snappery (pozdrowienia dla wszelkich rozumiejacych czemu tego ryba zem wszamal jako pierwszego), rekiny, kingfishe itp itd...
Plaza jak juz wspomnialem interesujaca, glownie ze wzgledu na "stalych bywalcow" - siedzimy tu 3 dni a juz powymyslalismy ksywki dla niektorych... Dla przykladu taki "Unkle John From Jamaica": murzyn jak z kuriera wyciety, ktory w swej welnianej czapce, bawelnianych slipach i z plecakiem na plecach przemierza plaze kilkukrotnie w ciagu w dnia. I to jak! Rozne rodzaje chodu widzialem, ale ten Unkle Johna jest jedyny i niepowtarzalny. Zobaczycie na fotach ;)
Sa wycieczki hindusow (czesto panowie chodza za reke) ogladajace kuso odziane turystki. Sa i turystyki. Jedne warte wspomnienia, inne pamietajace zapewne rzady Portugalczykow na Goa. Nie wiedziec czemu glownie te ostatnie odwazaja sie opalac topless... Takie widoki duzo bardziej zaklucaja spokoj nizli upierdliwe hinduski zapraszajace do swoich sklepow, dzieci sprzedajace muszelki za 10 rupii, panowie oferujacy masaze itp itd...
Pomimo takich delikatnych zgrzytow i tak jest super. Moze jutro wrzuce troche zdjec :)
Jest git. Piekna pogoda; cieplutki, czysty jak lza ocean (stojac po szyje w wodzie i patrzac w dol - widac stopy i wszystko na dnie). Wszelkie problemy z zoladkiem (a jakze! mialy byc to i byly) odeszly w niepamiec. Wsypujemy wiec w siebie niezliczone ilosci wszelkiego seafood: kalmary, krewetki, kraby, Red Snappery (pozdrowienia dla wszelkich rozumiejacych czemu tego ryba zem wszamal jako pierwszego), rekiny, kingfishe itp itd...
Plaza jak juz wspomnialem interesujaca, glownie ze wzgledu na "stalych bywalcow" - siedzimy tu 3 dni a juz powymyslalismy ksywki dla niektorych... Dla przykladu taki "Unkle John From Jamaica": murzyn jak z kuriera wyciety, ktory w swej welnianej czapce, bawelnianych slipach i z plecakiem na plecach przemierza plaze kilkukrotnie w ciagu w dnia. I to jak! Rozne rodzaje chodu widzialem, ale ten Unkle Johna jest jedyny i niepowtarzalny. Zobaczycie na fotach ;)
Sa wycieczki hindusow (czesto panowie chodza za reke) ogladajace kuso odziane turystki. Sa i turystyki. Jedne warte wspomnienia, inne pamietajace zapewne rzady Portugalczykow na Goa. Nie wiedziec czemu glownie te ostatnie odwazaja sie opalac topless... Takie widoki duzo bardziej zaklucaja spokoj nizli upierdliwe hinduski zapraszajace do swoich sklepow, dzieci sprzedajace muszelki za 10 rupii, panowie oferujacy masaze itp itd...
Pomimo takich delikatnych zgrzytow i tak jest super. Moze jutro wrzuce troche zdjec :)


0 Komentarze:
Post a Comment
<< Home